piątek, 21 lutego 2014

Twórczość Heli.

Helena, Hela,Helusia- córka moja, niespełna dwulatka, która ni w ząb nie przepada za żadnymi lalkami, kucykami Pony, czy przytulankami. Hela woli za to godzinami siedzieć przy kredkach,kolorowankach, wydzierankach,wyklejankach itp.
Cieszę się,że dziecię moje ma artystyczną duszę, choć mogłaby jeszcze przy "tworzeniu" nie robić takiego bałaganu ( ale czego ja wymagam od dwulatki) ;)
Pierwszymi przejawami artystycznej duszy Heli było malowanie po ścianach w salonie- o zgrozo, gdy odwróciłam się i zobaczyłam mozaikę na pół ściany- dech mi zaparło. A cóż to za smutek w oczach się pojawił, gdy F. odmalował ściany i dzieło "sztuki" zniknęło.
Każdy dzień jest dla mnie jako mamy niejako wyzwaniem, przecież Hela- dziecko dość szybko nudzące się wszystkim, co jej nie wychodzi- wiesza matce swej poprzeczkę na wysokim poziomie. Mogłoby wydawać się,że wymyślanie "zajęć plastycznych" dla dzieci, to bułka z masłem- tak myślałam, mało tego, tak z pewnością jest, ale nie w Naszym przypadku- ledwie nauczyłam łobuziarę,że klejem, przyklejamy dany element do kartki, a nie do ściany... 
Wczoraj rozpoczęłyśmy przygodę z piankowymi elementami, z których pierwotnie miała powstać łąka i dom dla " Lali" ( tak H. mówi sama o sobie)... Przeprawa ciężka za nami,gdyż dziecko me drogie postanowiło, że wszystko ułoży samo, przyklei i dorysuje "siońcie" ( słońce), mama miała tylko siedzieć i obserwować. Po raz kolejny utwierdziłam się w tym,że Hela nie należy do cierpliwych dzieci, chciałaby,żeby jej od razu wychodziło wszystko tak jak powinno- niestety nie przemawiają do niej argumenty: "Jesteś jeszcze malutka, będziemy więcej ćwiczyć,na pewno zacznie się udawać"- wręcz działają na nią jak płachta na byka (Wszystko jednak zmienia postać rzeczy, gdy oboje z F. piejemy z zachwytu, jak już widzimy efekt końcowy Jej starań) .

Suma sumarum,na piankowej łące, pozwoliła mi chociaż przykleić oczy- lepszy rydz niż nic.
Dzisiaj w planach zrobienie żaby i małpki z kubeczków po jogurtach- oby Helena pozwoliła matce swej jedynej, pomóc- obawiam się,że tym razem sama sobie nie poradzi :)

A jak to jest z Wami ? Czy Wasze pociechy tworzą? Rysują? A może kolorują? Staracie się rozwijać zdolności manualne Waszych iskierek? :)










Ściskam Was serdecznie!
Ulka:)


wtorek, 18 lutego 2014

Trudne pięknego początki...



Okazuje się, że prowadzenie bloga, nie jest prostą sprawą. Tym bardziej, gdy podczas pisania pierwszego postu (który powinien zrobić BUUUM wśród "czytelników") obok siedzi dwóch takich, jak Nasi F. i K. (czyt. przyszli-potencjalni mężowie) i wszystko czego byśmy na start nie wymyśliły zostaje przez nich sukcesywnie gaszone...

Miało być o tematyce, miało być o Naszych wpaniałych dzieciach, o pasjach,rodzinie... a wyszło? O dupie Marynie ;)


To,że mamy wspaniałe dzieci- już wiecie. Hela (2 lata) i Staś (15 mcy),często będą uczestniczyć w tworzeniu bloga- ośmielimy się powiedzieć,że niejednokrotnie, to dzieci będą dla Nas inspiracją.

To,że Nasi partnerzy (F. i K.) cierpią na złośliwość i zgryźliwość, również zostało powiedziane (stwierdzili jednogłośnie,że nie chcą uczestniczyć w niczym,co związane z blogiem- jak będzie? Czas pokaże).
Teraz coś na temat pasji... 
Każda z Nas jest z innej bajki, mimo to przyjaźnimy się już dobre...kilkanaście lat, różnimy się diametralnie, jednak łączy Nas  NAJWIĘKSZA i najbardziej absorbująca PASJA, jaką są prezes Staś i szefowa Helena.

Chciałybyśmy, by blog był poświęcony codziennemu życiu dwóch temperamentych,wybuchowych kobiet, które są matkami, partnerkami i mimo natłoku zajęć  znajdują czas na  tworzenie rękodzieła- o którym wielokrotnie będziemy pisały- pojawi się szydełko, filc, szycie itp.  



Główną tematykę jednak, określiłybyśmy w nieco inny sposób,mianowicie - " Z życia wzięte" 


A Wy, o czym chcielibyście na początek poczytać na Naszym blogu ?



Ściskamy.

Ulka i Lidia.